Gwałcenie Chomskiego


Chomsky we Wprost? Brzmi to równie niedorzecznie niczym, ot dla przykładu: prof. Paweł Śpiewak w Mać Pariadce. Ten mezalians nie rokował nadziei na powodzenie, a jednak Wprost pokusił się o to patologiczne małżeństwo. Efekt zresztą typowy dla takiej patologii: kiedy mąż tyranizuje żonę, ona skutki tego ponosi, nie on, no może poza osiągnięciem pewnego dna moralnego, na które jednak Wprost stoczył się już dawno. Dziennikarze tygodnika Marka Króla wielokrotnie udowadniali bezmiar swej nędzy umysłowej (1), co z kolei nie najlepiej świadczy o całkiem licznym gronie wielbicieli tygodnika. Ale wróćmy może do Noama Chomskiego, na którym gwałtu – wedle tytułu – rzeczona gazeta dokonać miała.

Już jakiś czas temu w jednym z numerów Wprost ukazał się artykuł ‘papieża antyglobalistów’, jak tygodnik nazwał prof. Chomskiego, traktujący oględnie rzecz ujmując, o mocarstwowej polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Temat, rzec by można, dość typowy w przypadku autora Roku 501, wszak większość ze swych prac oscylujących wokół historii czy też światowej polityki, poświęcił on krytyce tegoż właśnie zagadnienia. Cóż jednak ciekawego mogła tu znaleźć dla siebie ta reżimowa agitka, którą wszyscy dobrze kojarzymy z gloryfikacją wojny, z nieustannym, pełnym pasji atakiem na środowiska wolnościowe, cóż Wprost znalazł interesującego w wypowiedziach jednego z najzagorzalszych spośród współczesnych krytyków istniejącego status quo? Odpowiedź jest prostsza niż się zdaje: nic, czy raczej: niemal nic. Ta nieprzewidywalna odpowiedź całkiem zbija z tropu czytelnika niniejszego felietonu – po cóż więc Wprost ów artykuł na swych łamach zamieszczał? Już wyjaśniam. Redaktorzy tygodnika bez wątpienia nie spodziewali się znaleźć u Chomskiego materiału zgodnego z linią programową gazety, nie mniej jednak tekst anarchisty był dla nich niezwykle interesujący, wystarczyło go.... odrobinę przerobić. Profesor Noam Chomsky, światowej sławy lingwista, z zamiłowania politolog, autor m.in. ‘Manufacturing consent’, książki opisującej techniki manipulacji stosowanych przez media i za pomocą mediów, padł ofiarą opisywanych przez siebie zjawisk. Ten fakt sam w sobie nie jest niczym nadzwyczajnym, wszak wspomniany politolog nie pisze o czymś oderwanym, nie przystającym do rzeczywistości, a o realnie występujących w naszym świecie zjawiskach. Interesujący natomiast jest sposób manipulacji dokonanych przez Wprost, bo oto zamiast, jakże często spotykanego w mediach, umownie zwanych tutaj przeze mnie ‘reżimowymi’, demonizowania środowiska krytyków starego ładu i imputowania im wszelkich możliwych niegodziwości, tygodnik Marka Króla przeniósł Chomskiego na drugą stronę barykady. Chomsky – ten z Wprost, co prawda krytykuje politykę Białego Domu, jednak czyni to z pozycji nie tyle krytyka globalnego status quo, co jego... obrońcy. „Musimy zniszczyć korzenie antyamerykańskiej nienawiści” krzyczy podtytuł artykułu, do złudzenia przypominający retorykę odpowiedzialnych za rozpętanie „wojny z terroryzmem”, podtytuł, co ciekawe, którego brak jest w oryginalnej wersji artykułu. Choć, co prawda, podobne zdanie pojawia się w niezafałszowanym tekście, łatwo można dostrzec, iż autor nie ma na myśli bombardowania irackich wiosek, a zaprzestanie z polityką, która rodzi nienawiść, wszak „jeśli będziemy upierali się przy mnożeniu bagien, będzie więcej moskitów wyposażonych w przerażające moce niszczycielskie”. Wprost jednak w swej inwencji twórczej raczej Chomskiego kastruje niż dodaje mu coś od siebie, bo czyż mógł ten tygodnik wszelkiej maści oportunistów opublikować np. zdanie: „Stany Zjednoczone udzieliły kluczowego poparcia ciężkiej okupacji izraelskiej, która trwa już 35 rok.”, albo „pamięta się, jak prezydent Bush-ojciec pozdrawiał w osobie Saddama sojusznika i partnera handlowego po tym, jak ten popełnił swoje najgorsze okrucieństwa. Wtedy morderca Saddam był groźniejszy niż dziś.”? Czyż nie lepiej (z punktu widzenia potencjalnego czytelnika rzecz jasna, gdzieżby tam linii programowej, czy politycznej poprawności) czy nie lepiej więc zdanie traktujące o tym, iż w wyniku amerykańskich sankcji zginęło więcej Irakijczyków „niż zabito na przestrzeni dziejów przy użyciu tzw. broni masowego rażenia”, zastąpić takimi: „Musimy jako supermocarstwo zmienić strategię działania na arenie międzynarodowej”.

Co chciało osiągnąć Wprost cenzurując tekst Noama Chomskiego? Konkretnych intencji, jakie kierowały Królem, poza czystą perfidią, pewnie nie poznamy, jednak bez wątpienia było to posunięcie wymierzone w polski ruch przeciwników globalizacji, szczerze znienawidzony przez redaktorów Królowego tygodnika. Nie upatrywałbym w działaniu Wprost chęci ‘przejęcia’ Chomskiego, wszak poza środowiskami wolnościowymi, jeśli jest on w Polsce w ogóle kojarzony, to głównie przez językoznawców – jako twórca gramatyki transgeneratywnej. Ci z kolei spośród czytelników Wprost, co bardziej zainteresowani zagadnieniami politologicznymi, którzy znają Chomskiego bez wątpienia nie darzą go atencją.

Slogan „media kłamią” trąci banałem, truizmem, czasem tylko człowiek z niedowierzaniem przygląda się skali kłamstw i matactw dokonywanych przez tę ‘czwartą władzę’. Tym co mnie częstokroć bardziej przeraża jest fakt, że media anarcho-lewicowe, te mieniące się niezależnymi nierzadko posługują się metodami znanymi z piśmideł pokroju Wprost. „We are the media” – to hasło ze Seattle, miejsca narodzin indymediów, niektórzy publicyści tychże (choć oczywiście nie tylko – by wspomnieć jedynie komuszą agitkę o nazwie ‘Pracownicza demokracja’) potraktowali zbyt dosłownie tworząc w swych tekstach nową ‘rzeczywistość’. Wpływu na media reżimowe mieć nie będziemy, jedyną więc odpowiedzią środowisk wolnościowych mogą być niezależne media, pod warunkiem, że rzeczywiście pozostaną wolne i niezależne.


    Wojtek Goslar


  Oryginalna wersja artykułu prof. Noama Chomskiego ‘Drain the Swamp and There Will Be No More Mosquitoes’ jest dostępna pod adresem internetowym: http://www.chomsky.info/articles/20020909.htm. Tekst Wprost (bo przecież nie Chomskiego) można znaleźć pod adresem: http://www.wprost.pl/ar/?O=13957. Tłumaczenia wykorzystane w felietonie, o ile nie zaznaczono inaczej, pochodzą z polskojęzycznej wersji artykułu Chomskiego przetłumaczonej przez Zbigniewa Marcina Kowalewskiego dla potrzeb nieistniejącej już czytelni internetowej Czerwony Salon.

 (1) O nazwisku Krzysztofa Łozińskiego – dziennikarza Wprost było swego czasu głośno w polskich środowiskach wolnościowych po popełnieniu przezeń obrzydliwego paszkwilu o tychże traktującego (vide: http://www.wprost.pl/ar/?O=43857). Jakiś czas później w swym liście skierowanym do polskiej Amnesty International opublikowanym na internetowej liście dyskusyjnej tejże organizacji oskarżał warszawską Inicjatywę Stop Wojnie o to, iż jest - uwaga: „agenturą chińskich komunistów”!


<< powrót