|
Co nam zostało z (tam)tych lat? W kolejną rocznicę Sierpnia’80 warto się zastanowić, co z jego ideałów zostało w praktyce, o co chodziło wówczas, a co jest grane dziś: czy stać nas na godne życie i czy mamy prawo sami o nim decydować?! Co jest – każdy widzi! Minęło zaledwie 10 lat od upadku komuny i powstania nowego reżymu [pieniądza zamiast, czy też obok przemocy], a oto jesteśmy już świadkami bankructwa państwa i jego polityki społecznej: wielomiliardowej dziury w budżecie, powszechnej recesji i masowego bezrobocia, a wszystko to w imię Międzynarodowego Fundamentalizmu Walutowego, pogoni z zyskiem oraz obniżki kosztów gospodarowania, m.in. przez zmniejszenie płac i świadczeń socjalnych, dzięki czemu towarów jest może więcej, ale ludzie nie mają ich za co kupować (i nic tu nie pomoże nachalna reklama). Właściciele nowej Polski sugerują nam, że to przejściowe i będzie lepiej, kiedy tylko wszyscy będziemy mogli dla nich pracować – by „stworzyć nowe miejsca pracy” trzeba jednak ograniczyć jeszcze bardziej prawa osób zatrudnionych, obniżyć płace i uprawnienia oraz zlikwidować związki zawodowe, wówczas może nam dadzą – co łaska. Postkomunistyczna opozycja nie oferuje tym razem zbyt wiele, zgadzając się z rządem, co do ogólnych zasad i powiązań z Zachodem, z zwiastunami jej władzy może być poziom bezrobocia łodzi czy korupcji i mafijne układy w Bydgoszczy – miastach rządzonych przez SLD. My sami nie mamy możliwości decydować o czymkolwiek, poza wybraniem na cztery lata jednej z wersji AW$LD z ich przybudówkami, z których i tak w końcu wyjdzie Balcerowicz i Unia od Europy. Posłowie i tak muszą realizować program partii, od której zależą (z jej listy startując – sami nie przekroczyliby 5-procentowego progu wyborczego), a nie od wyborców (nie mogą ich odwołać w razie nie spełnienia obietnic lub popierania polityki szkodliwej dla społeczeństwa). O wpływie na politykę rządu nie ma nawet co marzyć, choć reprezentuje on zaledwie parę procent z tej połowy frajerów, która poszła na wybory. Czy to jest obiecana wolność i demokracja, godne i dostatnie życie? Czy to są ideały Sierpnia’80!? Czy jest więc jakaś alternatywa? Sądzimy, że tak-jest nią samoorganizacja społeczna i walka o swe prawa samemu, bez zdawania się na innych- specjalistów, którzy z natury rzeczy walczą tylko o swoje. Potrzeba nam organizacji i to organizacji antypolitycznej. W roku 1989 największym błędem „Solidarności” było to, że poszła po władzę, zamiast dalej bronić ludzi, co z jednej strony pozbawiło społeczeństwo własnej organizacji i rozczarowało je do jakiejkolwiek działalności, a z drugiej – uwiarygodniło politykę władz, na długi czas hamując wszelki opór wobec niej. Gdyby związek był po naszej stronie, nawet ta sama polityka rządu mogłaby mieć łagodniejsze dla nas skutki, a może nawet udałoby się nie dopuścić do rozgrabienia prze partyjną i związkową nomenklaturę naszego narodowego majątku, wypracowanego prze całe społeczeństwo, a zawłaszczonego dziś przez nielicznych (temu samemu służy dziś system podatkowy, zabierając wszystkim – i to nie koniecznie najwięcej bogatym, jak się czasem mówi, oni zawsze bowiem znajdą prawników i księgowych, którzy pozwolą im znaleźć jakąś formę zwolnień od podatków – a dając wybranym, władzy i jej przyjaciołom, finansując ich autostrady, promując ich produkty, prywatne telewizje itp.). Potrzeba nam też walki o swe prawa- bez niej nikt nam nic nie da, ba każdy myśli tylko o sobie. My też powinniśmy pomyśleć o sobie, zamiast liczyć na polityków. Walka musi być równie ostra, jak bezwzględny jest wyzysk – czekając na łaskę elit, nie doczekamy się niczego dobrego. 10 lat czekania wystarczy, trzeba powiedzieć polityce władz: dość! I potrzeba nam w owej walce solidarności (tej z małej litery i naprawdę, a nie z wielkiej i w cudzysłowie, jak dziś), także w skali globalnej (bo taki charakter przyjmuje dzisiejszy system kapitalistyczny, gdzie sojusznikami są rządy i międzynarodowe korporacje – tutejsza ekipa rządowa i gospodarcza jest tylko namiestnikiem Unii Europejskiej, USA i zachodnich koncernów, które przerzucają do nas produkcję, zakazaną ze względu na szkodliwość bądź „nieopłacalną” ze względu na wyższe płace robotników na Zachodzie, lub zawalają polski rynek towarami produkowanymi przez nie w jeszcze bardziej wyzyskiwanych krajach III świata, a nie opodatkowane w Polsce zyski wywożą do siebie, czyniąc z nas swoją kolonię). Naszym celem powinna być Samorządna Rzeczypospolita, w której ludzie pracowaliby w swoich zakładach i rządzili się sami w swoich społecznościach lokalnych. Tylko to może bowiem zagwarantować nam środki na godne życie i wpływ na decydowanie o nim. Ruch Społeczeństwa Alternatywnego Federacja Anarchistyczna |