Czy istnieje neoluddyzm?


Po przeczytaniu historii ruchu Luddystów zacząłem zastanawiać się czy istnieją obecnie formy działalności społeczno – politycznej zbliżone do luddyzmu. Czy we współczesnych czasach, czasach gdzie życie bez maszyn, mechanizacji, komputeryzacji wydaje się być niemożliwym, czy w tych czasach możemy mówić o neoluddyzmie czyli ruchu inspirowanym ideami i działaniami historycznego króla Ludd? Mimo tego, iż pozytywna odpowiedź na tak zadane pytanie wydawać by się mogła niemożliwa, osobiście skłaniam się do akceptacji pozytywnej odpowiedzi na postawione tu pytanie. Na akceptację tą składa się na to kilka przyczyn i powodów.

Główną przyczyną chęci „powrotu do natury” czyli odrzucenia współczesnej nam cywilizacji wydaje się być coraz większe zagrożenie dla wszelkiego życia na Ziemi. Coraz więcej ludzi zaczyna dostrzegać to, że nadmierna mechanizacja nie sprzyja zdrowemu życiu (stąd m.in. coraz większe zainteresowania ekologicznym rolnictwem na rzecz porzucenia rolnictwa przemysłowego i zmechanizowanego), zbyt duża robotyzacja przemysłu doprowadza do wzrostu bezrobocia i drastycznego spadku poziomu życia mas pracujących (a ponoć roboty i maszyny miały doprowadzić do tego, że wszyscy ludzie będą żyć sobie spokojnie a wszelkie prace będą wykonywać roboty), powszechna motoryzacja doprowadza do totalnego zanieczyszczenia środowiska, konsumpcyjny styl życia doprowadza do ogłupienia i skanalizowania społeczeństwa (bo po co walczyć o lepsze życie skoro wszystko można sobie kupić), w końcu ludzie zaczynają dostrzegać zbyt dużą rolę państwa w życiu społecznym oraz kontroli społecznej (kontrola państwa nad mediami, zamordystyczne zapędy na ujarzmienie alternatywnych mediów np. internetu). Są to jedne z wielu powodów dla których ludzie zaczynają tęsknić z naturą i życiem zgodnym z jej zasadami. A właśnie na takich zasadach żyli ludzie w czasach gdy przedświt rewolucji przemysłowej zagrażał ich sielance. Innym jeszcze powodem dla którego myślę iż warto powrócić do idei wyznawanych przez luddystów jest ich podejście do „kultu pracy”. Dla luddystów praca była dodatkiem do życia, czynnością która urozmaicała ich egzystencję a przy okazji dostarczała jeszcze trochę dóbr „konsumpcyjnych”. Natomiast w czasach dzisiejszych praca stała się całym życiem człowieka, teraz to życie jest dodatkiem do pracy a nie na odwrót jak było to kiedyś. Całe szczęście, że są ludzie którzy to zauważają (choćby anarchiści na ogół nie lubiący zcentralizowanej pracy, ludzie działający w klubach antykariery, ci którzy żyją z tego co lubią a nie z tego czego nienawidzą, wszelkiej maści „odmieńcy” żyjący na łonie natury i odrzucający ideę „kultu pracy”). Dużym sprzymierzeńcem wrogów luddyzmu okazała się również religia wprowadzająca choćby takie pojęcie jak „grzech lenistwa” czy „godność pracy” i zmuszająca swych wyznawców do poddania się niedoli ziemskiego życia bez walki o lepsze życie tu i teraz a nie gdzieś tam w zaświatach.

No dobra, jest wiele symptomów zbliżonych do tego co reprezentowali luddyści, ale czy istnieją nam współcześnie neoluddyści? Odpowiedź brzmi zdecydowanie tak. Oto kilka przykładów.

Przede wszystkim są to współczesne ruchy radykalnie ekologiczne odwołujące się do kultu Matki Ziemi. Chodzi tu przede wszystkim o obrońców przyrody działających bezpośrednio, uprawiających „ekoterroryzm” i ekologiczny sabotaż. Mówić tu możemy przede wszystkim o grupach skupionych wokół EARTH FIRST ale i można tu zaliczyć niektóre działania GREENPEACE (choć organizacja ta poszła zdecydowanie w inną stronę opierając się teraz na biurokracji i działaniach mniej radykalnych). Bo czyż niszczenie maszyn niszczących życie na Ziemi nie jest współczesna formą luddyzmu?

Ruchy anarchistyczne łączące ideę totalnego wyzwolenia jednostki z wyzwoleniem Matki Ziemi. Chodzi choćby o znane tu i ówdzie środowiska skupione wokół pisma GREEN ANARCHIST (oddział tej organizacji działał jeszcze niedawno w Polsce, w Białymstoku) które krytykują współczesną cywilizację, nowoczesne technologie oraz obowiązujący dzisiaj „kult pracy”. Wielu anarchistów o zielonym zacięciu czynnie wspiera akcje bezpośrednie, uprawia ekosabotaż, wspiera działania grup ekologicznych o niekoniecznie anarchistycznym zabarwieniu. Myślę, że to właśnie zieloni anarchiści są najbardziej zbliżeni do luddystów ponieważ poza krytyką współczesnego systemu politycznego i technologicznego skupiają się oni również na tworzeniu życia we wspólnocie opartej na wolnościowo – ekologicznych zasadach.

Zbliżeni do zielonego anarchizmu (a nieraz wręcz zlewający się z nim) są anarchiści odnoszący się do prymitywizmu, odrzucający całkowicie cywilizację z jej wszelkimi udogodnieniami, krytykujący jej ekspansywność i zagrożenie dla żyjących jeszcze nam współcześnie ludów prymitywnych (swoja drogą, ludy te możemy również zaliczyć do dzisiejszych luddystów, w końcu odrzucają one obcą im cywilizację oraz wszystko to co się z nią wiąże).

Ruchy promujące transport rowerowy i atakujące przemysł samochodowy oraz korporacje naftowe. Rower jako środek transportu bliższy środowisku naturalnemu oraz samemu człowiekowi może przyczynić się do zdecydowanego wyparcia niebezpiecznego narzędzia jakim jest samochód, zmniejszając przy tym zatrucie środowiska naturalnego jak i zmniejszając konsumpcyjne zapotrzebowanie na nie (choć z drugiej strony, patrząc na dzisiejszy szał samochodowy jest to rzecz chyba mało prawdopodobna, ale warto mieć chociaż nadzieję na to, że ludziom się odmieni).

No i wreszcie zaliczyć tu możemy wszelkich outsiderów żyjących sobie gdzieś tam w górach, lasach etc. Ludzie ci postanowili żyć tak jak im się podoba, z dala maszyn, komputerów, robotów i innych cywilizacyjnych nowinek. Dla większości społeczeństwa ludzie tacy to odmieńcy, dziwacy, odszczepieńcy czy chorzy psychicznie (doskonałym przykładem może być tu przypadek tzw. Unabombera czyli Teda Kaczyńskiego oskarżonego o podkładanie bomb wymierzonych w sługusów imperium technologicznego. Dla zwykłych ludzi odrzucenie cywilizacji technologicznej jest nie do przyjęcia, dlatego też człowieka który to zrobił najlepiej nazwać chory psychicznie nie wnikając w jego poglądy lub nazwać te poglądy stekiem nie trzymających się kupy bzdur).

Niedawno też nowymi luddystami okrzyknięci zostali ludzie zaangażowani w akcje niszczenia upraw genetycznie zmodyfikowanych roślin. Akcje takie odbywają się już w kilku krajach Europy (Wielka Brytania, Francja), Stanach Zjednoczonych czy Indiach. Porównanie tych sabotażystów do luddystów jest jak najbardziej trafne, genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne odgrywają taka samą rolę jak kiedyś maszyny parowe które wypierały tradycyjny styl życia. Tak samo teraz genetyczne modyfikacje zagrażają tradycyjnemu, bliższemu człowiekowi i przyrodzie rolnictwu i są zupełną przeciwnością do promowanych przez ekologów metod rolnictwa ekologicznego.

Myślę, że to tylko te najbardziej widoczne i rozpowszechnione symptomy zbliżenia współczesnych idei do tego co reprezentowali i o co walczyli luddyści. Oczywiście większość z wymienionych tu kierunków jest powiązana z szerokim nurtem ekologicznym, ale czemuż się dziwić skoro w dzisiejszych czasach dzięki wszechobecnemu postępowi cywilizacyjnemu wszystko musimy rozpatrywać pod kątem wpływu na środowisko naturalne. Trochę mniej związanymi z ekologią (choć nie wykluczający jej ze swych programów) a w pewien sposób powiązani z przesłaniem luddystów są z pewnością regionaliści działający na rzecz decentralizacji państwa i regionalizacji oraz wyrażający swe pozytywne uczucia względem życia na wsi opartego na zasadzie przywiązania do swej ziemi i natury. W pewien sposób czynią to również neopoganie odrzucający zasady cywilizacji chrześcijańskiej (więc i z pewnością „kultu pracy” i „grzechu lenistwa”) i tęskniący za dawnymi czasami gdzie człowiek poddawał się woli sił wszechświata a nie ślepej pogoni za pieniądzem i chorym regułom współczesnej cywilizacji.

Z pewnością w przyszłości obserwować będziemy coraz więcej symptomów „powrotu do przeszłości”. W końcu ludzie może zrozumieją, że planeta na której żyjemy nie jest niewyczerpalnym źródłem, studzienką bez dna... zrozumieją może też to, że człowiek nie po to żyje by służyć całe swe ziemskie dni systemowi opartemu na wyzysku, by wciąż poddawać się presji chorych społeczności zagonionych w tym nieustającym wyścigu szczurów. W końcu może zrozumieją, że do szczęścia nie są nam potrzebne wszystkie te udogodnienia technologiczne, że możemy pozbyć się maszyn i żyć w zgodzie z naturą.

No ale znając ludzkość i jej pęd ku nowemu, nie przyjmie to pewnie formy szerokiego ruch społecznego i tylko wciąż te garstki „wyrzutków społeczeństwa” będą realizowały to co rozpoczęli luddyści na początku XIX wieku.


   (Kr)

P.S. Od razu chciałbym zaznaczyć, że dla mnie zamordystyczne i ludobójcze działania psychopatycznego Pol Pota i jego Czerwonych Khmerów opierające się na podobnych do luddyzmu ideach życia na wsi, likwidacji dużego przemysłu itp. nie mają nic wspólnego z tym co reprezentowali luddyści i reprezentują dziś ich współczesne odpowiedniki. Reżim Czerwonych Khmerów oparty był na ślepej wierze w jedną jedyną partię i kulcie jego wodza, opierał się na „kulcie pracy” (tyle że pracy na roli i w obozach pracy) a jednostkę sprowadzał do kolejnego numeru bez imienia czy nazwiska (Pol Pot nazywany był Bratem Numer 1). Takich czy podobnych metod nikt o zdrowym rozsądku nie zaakceptuje, a na pewno nie anarchiści nawiązujący do luddyzmu.


<< powrót